W majowy weekend mieliśmy okazję pojechać do Willingen w Niemczech na festiwal rowerowy organizowany przez magazyn Bike. Tak więc wypożyczyliśmy szmaragdową brygadówkę, spakowaliśmy stoisko, rowery i ruszyliśmy w drogę.

Cóż, właściwie to nie do końca tak to przebiegło. O 8 rano spotkaliśmy się pod biurem, by szybko spakować busa i ruszać, ale jak każdy wie, gdy się człowiek spieszy… Tak więc ekspresowe pakowanie zajęło nam raptem 5 godzin i ruszyliśmy w trasę o 13. Trasę, ale nie docelową oczywiście. Pierwszym przystankiem było spotkanie z legendarnym, mrożącym krew w żyłach postrachem Poczty Polskiej zwanym też kurierem. Żmudne oczekiwanie przerwał tajemniczy syk, obłok pyłu i zapach wiśni… Łapcie dobrą radę – nie pakujcie środków do czyszczenia roweru pod torbami. Tym bardziej, jeśli zgubiliście zakrętkę 😉.

Po krótkiej chwili grozy, udało nam się ruszyć we właściwą trasę i tak spokojnie podążaliśmy w stronę krainy piwem i wurstem płynącej. Następnego dnia, dotarliśmy do mroźnego Willingen, w którym przywitało nas 5 stopni oraz bądź co bądź orzeźwiająca mżawka. Parę godzin rozkładania stoiska skutecznie ograniczyło ruchomość naszych stawów i wyziębiło nas do szpiku kości, ale efekt wydawał się być tego warty. Ale to już pozostawiamy do oceny Wam.

Następne trzy dni to dni festiwalu. Spokojny i pochmurny piątek, gdy mieliśmy trochę czasu na dopieszczanie stoiska i rozkoszowanie się kawą. W weekend zaś wyszło słońce i pojawiły się tłumy. Na pewno się nie nudziliśmy, a kawę piliśmy raczej tak jak Słowianie piją “polskie białe wino” wieczorową porą. Zdecydowanie, byliśmy z tego faktu szczęśliwi, ponieważ spotkaliśmy wielu wspaniałych riderów, którzy na długo zapadną nam w pamięć. Należy tu wymienić niejakiego Kevin’a Den Beera, który ostatnio kupił jersey Rocday’a w bikeshopie w Willingen i wpadł na nasze stoisko prawiąc kilka komplementów nt. bluzy. Jako że Kevin jest bardzo kulturalny to w niedzielę ubrał czarną bluzę PATROL i wygrał rundę IXS Downhill Cup w mastersach open! Gratulacje i wielkie dzięki, Kev.

Niedzielny wieczór spędziliśmy na pakowaniu stoiska. Nie chcemy się chwalić, ale wykręciliśmy nowy rekod!  Dokładnym czasem pochwalimy się, gdy jego wartość w minutach będzie dwu, a nie trzycyfrowa 😊. W ramach świętowania rekordu skoczyliśmy na delikatny after w sennym centrum, by potem szybko udać się spać – następnego dnia jechaliśmy do Winterbergu na rower! Szczerze, każdemu polecamy ten bikepark. Dużo dobrych tras z fajnymi większymi jak i mniejszymi, ale przy tym zawsze bezpiecznymi przeszkodami. Dodajcie pro wyciąg i miejscówka jest genialna. Fajnie zobaczyć, że pomimo skromnej górki tak dużo można z niej wycisnąć. Mamy nadzieję, że szybko będziemy mieli okazję tam wrócić.

Dziękujemy wszystkim riderom, którzy wpadli na nasze stoisko, magazynowi Bike za zorganizowanie świetnej imprezy i za sześciopak 😊 i oczywiście Wam, że możemy się rozwijać. Do zobaczenia wkrótce!